Człowiek sam siebie wytępi, są już plany "podbicia" Marsa, ale co potem? Za następne 2000 lat? Podbijemy Jowisza? <lol> Polak wszystko potrafi, ale osiąść na gazie?...
No cóż, co do 2012 przekonamy się 21 grudnia.
Majowie (oni obliczyli koniec świata) mieli inny kalendarz, w którym się mylili,skąd pewność ,że z 2012 też nie? Może się rdzennym męczyć dalej nie chciało .
III wojna światowa, tym bym się bardziej bał a nie 2012...jedna bombka i tyle z sojuszu ^^. Na marsa polecą tylko Vip-y a my, zostaniemy pod gradem atomówek.
Co do majów- 21 grudnia ma stać się coś wielkiego, ale to nie koniec świata. Po prostu to jest zmiana w cyklach kalendarza. Naukowcy wiedzą to, ponieważ żyją jeszcze ludzie, którzy posługują się kalendarzem majów. Zmiana cykli w Ich kalendarzu, to poprostu jak u nas zmiana roku, a przecież co roku 31 grudnia nie ma końca świata.
Bardziej oczywistne jest obrócenie biegunów, czy eksplodowanie super-wulkanu, niż wysokie na 150 km tsunami, uderzenie X planety, czy innych bzdet którymi nas "karmią".
Ktoś wymyślił 2012, by opublikować książki, filmy, zarobić i pośmiać się z ludzi którzy w to wiedzą...By robić im stracha...
No nic, wiedza dzisiaj nabyta 20 minut temu, z discovery chanel .